W sesjach rodzinnych nie działam sam. Często towarzyszy mi moja żona, która asystuje mi podczas spotkań z Wami. Tworzymy zgrany duet – jej kobiece oko, wsparcie przy stylizacji i niesamowite podejście do najmłodszych sprawiają, że atmosfera w studiu staje się domowa i swobodna.
Jako rodzice 6-letniej córki doskonale wiemy, że „teraz” to najbardziej ulotna chwila na świecie. Wiemy też, że sesja to nie ustawianie w sztywnych pozach, ale wspólna zabawa i zrozumienie świata dziecka. Wierzę, że najlepsze zdjęcia to te, których nie da się wyreżyserować.